Home

Sześćdziesiąt lat upłynęło od przełomowego dla świata odkrycia struktury podwójnej helisy DNA. W ciągu tych 60 lat zmianom ulegało nie tylko nasze postrzeganie genetyki i biologii, ale i sama cząsteczka  DNA uzyskała status symbolu, ikony nowoczesności. Podwójna helisa w zasadzie w każdym z nas budzi dziś emocje – od skrajnie negatywnych do ultrapozytywnych. Jest obiektem uwielbienia i nienawiści,strachu i nadziei. Jest gwiazdą reklam TV i przyczyną happeningów i protestów.

Jedna z wielu kolekcjonerskich dwufuntówek, upamiętniających odkrycie Watsona i Cricka (autor:Marzena Wojtaszewska)

Kolekcjonerska dwufuntówka upamiętniająca odkrycie Watsona i Cricka (Autor: Marzena Wojtaszewska)

Odejdźmy na chwilę od „twardej nauki” i zastanówmy się, jak DNA zmienia obraz świata szarego obywatela.

DNA mój wróg

Niestety wiele osób uważa odkrycia związane z DNA za naruszenie domeny boskiej, bezprawną ingerencję w Absolut. W społeczeństwie nie każdy jest erudytą i nie każdy ma merytoryczne podstawy do oceny nowych technologii pod kątem ich zastosowania.  DNA stanowi Nieznane, a na Nieznane instynktownie reagujemy strachem. Strach zaś budzi agresję.

Są też tacy, którzy obawiają się ingerencji w DNA mimo doskonałej znajomości biologii, przerażeni wizją świata, w którym ludzi selekcjonuje się i dyskryminuje ze względu na genotyp, a całe rolnictwo musi działać w oparciu o licencje i patenty firm zajmujących się inżynierią genetyczną.

Wszystkie tego typu schematy myślowe koncentują się na obrazie helisy DNA, jako symbolu zniewolenia, bezduszności korporacyjnej,zagrożenia biologicznego, zbyt szybkiego, niekontrolowanego  postępu technicznego, a nawet toksyczności i zanieczyszczenia środowiska .

Świetną ilustracją tego fenomenu są plakaty organizacji proekologicznych i innych aktywistów. DNA jako drut kolczasty, jako kraty więzienne,  łancuch od kuli, to tylko kilka przykładów symboliki, w jaką ubieraja oni helisę.  Czytelnikowi pozostawiam ocenę, czy ten przekaz jest właściwy,trzeba jednak przyznać, że ma silną moc oddziaływania.

Należy jednak podkreślić, że bardzo często w kontekście negatywnego wizerunku DNA, na konotacji DNA=WRÓG wiedza obywatela o biologii się kończy.Warto wspomnieć wypowiedź anty-GMO  jednego z polityków sprzed kilku lat, który stwierdził  że „nie będzie jeść genów”. Wiele osób sądzi, że jedynie organizmy transgeniczne posiadają DNA i że naturalnie występujące organizmy są go pozbawione.

DNA mój idol

Na przeciwnym biegunie znajduje się całe grono miłośników DNA, którzy posługują się wizerunkiem helisy niemalże jako symbolem kultu. Są ludzie, którzy tatułują DNA na skórze, noszą koszulki z jego wizerunkiem,  wieszają własny genotyp* na ścianie lub produkują biżuterię z charakterystycznym motywem helikalnym. DNA stało się „cool”, jest ikoną postmodernizmu, dynamicznego rozwoju medycyny, optymizmu i wiary w naukową przyszłość ludzkości. Mnie osobiście najbardziej fascynują przejawy twórczości artystycznej w formie rękodzieła – trudno o dziwniejsze i bardziej udane połączenie tradycji i nowoczesności, niż wykonany na drutach szalik DNA lub haft z motywem helisy na ręczniku kąpielowym.

„Kultowość” DNA znajduje swoje odzwierciedlenie w mediach i działalności artystycznej. Pierwszy raz  jako gwiazda filmowa pojawiło się ono bodajże w „Parku Jurajskim” Spielberga. Dziś mamy dowyboru wiele lepszych lub gorszych produkcji, które podejmują tematykę manipulacji genetycznych i wizji świata skoncentrowanego na podwójnej helisie. Ze swojej strony gorąco zachęcam do obejrzenia filmu „GATTACA”,  który z wyczuciem ilustuje omówione przeze mnie wyżej obawy związane z poznaniem genomu ludzkiego.

Oprócz twórczości filmowej, DNA znajdujemy także w przemysle fonograficznym- żeby daleko nie szukać, jedna z płyt grupy Linkin Park nosi tytuł „Splitting the DNA” („Rozdzielanie DNA”).

DNA dźwignią handlu

Kontynuując wątek komercyjnego wizerunku kwasu deoksyrybonukleinowego w  mediach, nie można przemilczeć wątku reklamowego. Otóz reklama zasymilowała DNA by wychwalać nowoczesność, ekologię (sic!),  wskazywać na nowatorstwo swoich produktów.  W mediach atakują nas kosmetyki DNA,odżywki DNA, a nawet (o zgrozo!) artykuły budowlane DNA…

Najwięcej jest oczywiście kosmetyków, które wedle reklamodawców mają naprawiać, odbudowywać, chronić DNA. Branża kosmetyczna korzysta tu oczywiście z „medycznego” wizerunku DNA – co róż słyszymi o nowych formach terapii genowej, dającej nadzieję na leczenie ciężkich i wczesniej nieuleczalnych schorzeń.

Mam nadzieję, że udało mi się po krótce przedstawić niezwykle ciekawy, a bardzo rzadko podnoszony temat wizerunku i symboliki DNA w nowoczesnym świecie. To zadziwiające, jak duże piętno odcisnęła na ponowoczesności  60-cio letnia historia jednej cząsteczki chemicznej i jak wiele emocji wywołuje .Zachęcam każdego do indywidualnej refleksji nad tym, co każdy z nas odczuwa widząc charakterystyczny, skręcony helikalnie łańcuch deoksyrybonukleotydów. Może dumę? Może obawę? A może fascynację?

Autorka: Marzena Wojtaszewska, Pisane z labu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s